Czuję się jak Poniatowski kiedy jadę Łazienkowskim W nowym aucie słodki zapach, ale smak życia jest gorzki Z nudów łamię prawo, nie wiem czemu gram z przypałem w kości Znów zostałem sam, nie wiem gdzie wszyscy poszli Dajcie złapać mi powietrze, wiem nareszcie czego nie chcę Kiedy widzę je w kolejce stojąc na ostatnim piętrze Czemu nie czuję się lepiej po tej tabletce (czemu nie?) Łudzę się, że skleję połamane serce Zarobiłem tyle hajsu w samotności Nowy kwadrat, ale nie przyjmuję gości Bracie, przecież byłeś prawdziwy do kości Jak widać teraz każdy to Twój broski Wszędzie fake love, o, chyba tracę moc, o Znów mnie kusi los, jestem za słaby na to (o) Nie kończy się noc, tylko trwa tu w nieskończoność Kiedy płynę z nią biorę ratunkowe koło Wszędzie fake love, o, chyba tracę moc, o Znów mnie kusi los, jestem za słaby na to (o) Nie kończy się noc, tylko trwa tu w nieskończoność Kiedy płynę z nią biorę ratunkowe koło Kupuję nowe lokum tylko dla mnie, nie dla gości Teraz biję pianę tylko w wannie, żadnych obcych Mam zaufany krąg, pierdolę small talk Jebać fake love, mój skład to ja i on Żadne fakap, słyszałam o sobie więcej plot niż Mata Mamy wakat, na jest zmiana roku, na drzwiach wisi plakat W tarach robicie nam przesłuchania, żeby mieć coś do gadania Na drzwiach biura wisi plakat z napisami "shut the fuck up" Zarobiłam tyle hajsu w samotności Nowy kwadrat, ale nie przyjmuję gości Siostro, przecież byłaś prawdziwa do kości Ale nie da kupić się miłości Wszędzie fake love, o, chyba tracę moc, o Znów mnie kusi los, jestem za słaby na to (to) Nie kończy się noc, tylko trwa tu w nieskończoność Kiedy płynę z nią biorę ratunkowe koło Wszędzie fake love, o, chyba tracę moc, o Znów mnie kusi los, jestem za słaby na to (to) Nie kończy się noc, tylko trwa tu w nieskończoność Kiedy płynę z nią biorę ratunkowe koło