Widzę Cię od wejścia mała, stoisz tuż przed klubem I nie muszę Cię znać, Twoje usta poznam później A Twoje ciało bejbi otumania moje zmysły Kuszą te Twoje cycki, nogi, a nawet szpilki W dymie od grassu z Tobą tańczę, to nieważne Naprawdę, za taką pannę poważnie zapłacę jak chcesz Przeważnie, zachlane na barze jest zawsze, na after chcę brać Cię Oczarowałaś nie raz mnie, pokaż mi magię więc Zdejmij te podwiązki, choć nie ma podstaw pod związki W łóżku jaramy te lolki, mamy się dla przyjemności Więc suko rozłóż te nogi, BE VIS dwa razy nie prosi Bo mam tu do tego nos i, ej zaraz idziemy pod nocny Głowa meduzy na Twym froncie Dobrze, że czaisz co jest modne A robię ziom co chcę, przejebmy tę forsę Dupy trzęsą dobrze, szampana weź polej Wybieraj drogę suko (ej drogę suko) I teraz pal to suko (ej pal to suko) Wybieraj drogę suko (ej drogę suko) I teraz pal to suko (ej pal to suko) Dopalam na balkonie to co pozostało nam Noc jeszcze młoda, miasto zwiedzić po rozstaniu czas Ławka nad jeziorem, stąd zabieram na mieszkanie Cię Za dużo wiesz, mam déjà vu, łapię za włosy - to nie sen Tylko seks mała, Ty to chcesz mała Grzeszne myśli miewam na temat Twojego ciała Do siebie nie bierz tego, nie to, że mam filofobie A kiedy chcesz no to przytulaj się miło do mnie Otwórz portfel, wyjmij flotę, podaj podaj kwit Żadne grosze, ja tak mogę, szykuj chory film I te pozy, które biorę jak depozyt Me sztosy, spadają jak meteoryt Tu nie przegrany jak Meek Mill, po pojebany jak Chief Keef Le le le leje się Jim Beam, Ty wyuzdana jak Lil Kim Pożądanie jak w niebie, skarbie oddaj mi siebie Czy się spotkamy jeszcze? Sorry, bo tego nie wiem Wybieraj drogę suko (ej drogę suko) I teraz pal to suko (ej pal to suko) Wybieraj drogę suko (ej drogę suko) I teraz pal to suko (ej pal to suko) Domówka weekend rozpoczyna weź swe koleżanki... Choć z Tobą chętnie poleżałbym To w sumie jebać je, tylko Ty się liczysz skarbie Innych nawet CV gardzę Odłóż tę koronę, nim wcisnę Ci bajer Przed psami ucieczka, a suki wciąż takie same... I ślina cieknie wybacz mi tekst Gdy widzę w leginsach Twój tyłek Nie rozpaczaj mała choć nie będzie z rana mnie Żadna to strata jest i żadna korzyść też Cokolwiek bym nie zrobił - lipa, przypał Ty weź mi tu nie fikaj, nie, nie zadawaj pytań I nie chcę nic więcej, ej mów do mnie szeptem Wejdź na moją przestrzeń, pocieszmy się w piekle Gdy jesteś tu obok nie liczy ponownie czas się Ta niunia jak straż pożarna - tylko na gorące akcje Wybieraj drogę suko (ej drogę suko) I teraz pal to suko (ej pal to suko) Wybieraj drogę suko (ej drogę suko) I teraz pal to suko (ej pal to suko)