Wpierdalam scenę dzieciaki przybijają piątkę Spuszczam się jak Trynkiewicz, strzał w dziesiątkę Jestem jak młody Bóg - wielu ludzi wierzy we mnie Jak do burdelu wchodzę w rap grę, każda dziwka klęknie Mój rap to heroina i ponoć nieźle kopie Ja ich skopię za te kopie, kurwy zrucham i zakopię Bo gdy wbijam do studia to ostatni gwóźdź w trumnę To najlepsze 8 wersów dla których mógłbyś umrzeć Poczuj się jak kawał mięsa nadciąga chora armia Biegam wkoło po pokoju jakbym prosił się o kaftan Podrzynam gardła owinięty jelitem cienkim Ślinię się na widok flaków jak wygłodniały rzeźnik Pisze kroniki przeklętych, a żeby było prościej Phonic krzyżując ofiarę wybija rytm gwoździem Idę dalej bezlitośnie choć tu mówią, że nie żyję Wale konia na ich oczach wydalając z siebie życie Surrealistyczna istota nocna w żyłach W której płynie czysty horrorcore Jest niczym irracjonalny predator Król ślepych wron ściągnie ciebie na niewłaściwy tor Zaciskając na twej szyi orli szpon Toń, czarny kozioł, podcinany gardeł śpiew Gęsta krew tryska z moździerznych drzew Dzisiaj spłoniesz niczym biblijny krzew Nagie ciało absorbuje wilkołaczy zew I znów masturbuje się w muzeum tortur Nie potrafię się powstrzymać gdy widzę cierpienie wokół I chuj, że wielu z was nie skuma tego wątku Ale mam wyjebane stąd do ludzkości początku Biorę co moje, ładuje colta i pędzę z bronią na strych Celuje w skronie, okolice powiek, modlę się by trafić Palec na spust, naboje nabite Nie siedzi ci mój rap? Mi nie siedzi twoje życie Kutas do ryja wam na dzieńdoberek Oto mój deathmatch, już biegnę - quad damage Szpak, wypierdalaj z areny Jeśli nie masz statusu humanoidalnej chimery Gaś skuna w komnatach króla Moje driny zamiast lodu mają zubożony uran I Nu Pogodi się odpalę do łona piekła Too high dla wanna be, więć pedale tutaj nie sięgaj Siadłem na tronie by napisać se tą zwrotkę Jebie okropnie a to dopiero początek To gówno siądzie na łeb ci jak dobry krążek Będziesz miał torsje, że aż wyrzygasz żołądek Siema, z tej strony pojeb, jaram się horrorcore'm Chciałbym być nowotworem, zamieszkać w twojej głowie Znów mam opcje, srał pies ich cisze nocne Zrób to głośniej, aż zbudzisz tym całą wioskę Czujesz ciarki, zadrżyj wychodzi z mroku monstrum To zastrzyk, czaszki pakuje w worki Korowód płodów, przybył pan demonów Zgadnij kto pójdzie pod nóż, pionku Chcę mieć swój bank krwi, mam krwawy powód Powódź, nadciąga fala, jesteśmy podli, kumasz? A ty się jarasz tym jak kret nekrofil w katakumbach Słuchaj jestem obcy wciąż, marionetko Homo Sapiens Mówi mi Xenomorph od dziś masz wewnątrz moją larwę Świat spowija mrok, kat wychodzi na ulicę Egzekucja, zimna zbrodnia, ostra pestka w potylice Znów przerywam ciszę, martwe zło gram w pierwszej lidze Bo to muzyka umarłych a nie lament tępych cipek Brud podmiejskich dziwek jest dla mnie niczym ambrozja Łamię kręgosłup moralny, garść żyletek a nie hostia Nie lubisz to zostaw, kurwo dław się własną krwią Ja zatańczę taniec śmierci, czekam tylko na twój zgon Brain Dead, beng beng na Phonica bicie Bejbe, wejdę w ciebie jak Cię widzę Z moim doświadczeniem wypaść z bitu nie wypada Grandpapa rapa, traktat to katarakta łaki Japa Kabezecik, wiozę awangarda Taka aprobata stara szkoła powraca Gotuje wywar wywierania presji Bezczelni, feat ze mną to dla was prestiż Twój anioł stróż spierdala jak tchórz gdy nas widzi Nadchodzi mgławica brzytew, sznyte zostawia na szyi Wchodzę gładko w tchawice, ostrza gigan shinichi Rany cięte, nie pomogą plasterki Moja huśtawka nastroju pokroi ich na plasterki Necro-sznit mister, operator maczety Nie pozwalam im zdechnąć póki jeszcze mam apetyt Zjadam ich na surowo, bionty znikają z ziemi Nie znają nas tłumy to jak rap dla koneserów Prędzej połamiesz se ryj zanim dasz radę to przeżuć Nie mam żadnych przeczuć, jestem pewny waszej klęski Będę bluzgał po swojemu póki martwe serce tętni Niekoniecznie piękni, wychodowani na bagnie, masz mnie Chamstwo trzyma nas jak dziwka pałę Nie nagrywam zmarłym, pierdole twój światopogląd Pierdolony szczeniak w czapce, jestem tu by dać wam horror Naćpany tym chorym gównem w łebie mi się jebie Już w kaftanie przytulę trumnę, pozdro Magdalena Żuk Choć tłok to dwóch to jest tu w chuj Mc's Horrorcore znów to dziś cię słuch pieprzy Wersy z ust mordercy, nimi oplatam Niech cmoknie mnie póki sterczy to Ci pomacham nim Rzeź jak Omaha Beach,o macham nim, zgon Masz chama tu dziś bitch pana dol kicz flow