To jest ten świat, w którym żyć nam przyszło Gdybym został na lodzie to noszę buty z łyżwą Nie wszytko zawsze idzie tak jak chcesz Przez to pieskie życie, wokół kilka wesz I patrzę na syna jak stawia pierwsze kroki Jeśli pójdzie we mnie to lepiej zejdź mu z drogi Nie miałem ojca, no i proszę, sam nim jestem Toksyczne domy, choć niepokryte azbestem To szara Polska, nie winnice w Toskanii Codziennie widzę jacy są zatroskani Wszystko drożeje, od chleba aż do ćwiartek I tylko ludzkie życie jakoś coraz mniej warte Gram dalej, nawet jeśli przegram Żebyś tylko wiedział ile odmówiłem reklam Ale nie wszystko dla kwitu, więc odpuszczę Przynajmniej nie ma wstydu, tam w lustrze Świat taki szary i zimny, a w dni takie jak te Z moimi ludźmi, co byli przy mnie śpiewamy hymny (Oo, oo) Świat taki szary i zimny, a w dni takie jak te Z moimi ludźmi co byli przy mnie śpiewamy hymny (Oo, oo) To znowu ja i te trzy nogi w herbie Pojebane, że najlepiej piszę, kiedy cierpię Pluję atramentem, jak kałamarnica A5 - biała kartka, a nie biała Audica Jedni czekają żeby zrobić sobie fotkę Inni tylko na to, aż w końcu się potknę Dla tych pierwszych czas się zawsze znajdzie Jednak to ci drudzy motywują mnie najbardziej To stara szkoła, ja nie opuszczam lekcji Są Ulmowie, jest Kolbe i Pilecki Znasz historię, to wiesz za co ich podziwiam A że zniknęli z muzeum no to będą na Spotify Dzieciaki na psychiatrii W sierocińcach te, których starzy się wyparli Trzeba będzie zacząć wszystko od nowa Zmień boga, jeśli każe byś mordował Świat taki szary i zimny, a w dni takie jak te Z moimi ludźmi, co byli przy mnie śpiewamy hymny (Oo, oo) Świat taki szary i zimny, a w dni takie jak te Z moimi ludźmi co byli przy mnie śpiewamy hymny (Oo, oo)