Kesz za kilo cali to nie grzech, i nie bo idol pali, tylko bo to gasi lęk Się smaży na bloczkach, lufy jak Pogba, nim zdarzy się w bani stary kaliber To nie przypadki [?] Stygma dziedziczna jak profil żon tyranych w Lidlach o wdowi grosz Warunkowani ruchem wachy jak dolar, a czasy takie jakie baki na browar Wiecznie waleczni jak flaki(?) na drogach, bo najwierniejsi dzieciaki Pawłowa Kanonada niedojebań na autostradach nie do nieba bram Prada pruje przez Aliexpress jak zacier z gara na emalii w butlę Live'y trochę jak smutne nowele, małpy z fochem na krój kamizelek Chciały kokę, jest zero frajdy i content okej, zrobię fajny bootleg Haust to za mało na to wciąż, mało ładowano [?] Za siano jebano każdy rząd, ale głosowano w kij za sos Dobry film ma dobry morał, a tu nie ma nic prócz toksyn z wora Więc mówi Laik, szef z AF, że kesz za kilo cali to nie grzech Idę przed siebie jak taran Ona, proszę ciebie, jak dama Jak surfer se płynę na falach Mała zawija, rozpala Nie lubię mówić o zmianach Od razu zmieniam się w granat I lepiej żeby zawleczka została Bo kto tu posprząta te ciała Stoję tu sobe jak skała Ona proszę ciebie zaspała Odstawia mi taniec jak szaman Nie lubię gdy ktoś mi przeszkadza jak szamam czy szamię Już kurwa jak zwała tak zwała Jak zwała to zwała Nieważne kto stawiał, nieważne co stawiał Pozdrawiam, Damian Wszystko spoko, wszystko okej Wrócić w środę, wyjść w sobotę Wszystko spoko, tylko potem Gruzy w głowie, syf pod nosem Ibis, Hilton, czy Novotel Wisi mi to tylko proszę Dowieźć, dolać mi cokolwiek W głowie mam pożar! Wszystko spoko, wszystko okej Wrócić w środę, wyjść w sobotę Wszystko spoko, tylko potem Gruzy w głowie, syf pod nosem Ibis, Hilton, czy Novotel Wisi mi to tylko proszę Dowieźć, dolać mi cokolwiek W głowie mam pożar!