Weely, kurwa mamy to! Nie mam czasu, by rozkminiać czemu tak znużony jestem Pewnie przez to, że zaza wróciła w chuj tęsknił Aleshen (Serio) Chce mnie umoralnić, wsadza setę w nosa, co week Gramy to codziennie, lecę po ciebie Skolim Zmieniam rymy jak skarpetki, szybko nudzą mi się teksty Szybko nudzi mi się wszystko, może przez to jestem pierwszym tym stylem Idziesz po wygraną, to jest w jedną stronę bilet Większość sceny rapu, dobre bajki, tak jak Filler ma Pyta mnie, czy widzę więcej z takiej wysokości Mała, wyobraź sobie, czuje się jak Ryan Gosling Drive mam na biegu, speedrun po aglomeracji Pyta jaki cel mnie, od stacji do stacji Spalimy sporo diesel'a przejebiemy trochę kaski Mówię to co chcę usłyszeć jak nie ma racji Naruchałem siana to mój czas na odpoczynek Gdzie mój czas na spokój, gdzie mój czas na kimę? Widać po ich twarzach, że oddychają tym samym Tym samym powietrzem Zawiodłem się na ludziach, mam swoje małe stado I nie dbamy o resztę Znam psychologów i psychiatrów, ćpunów, hazardzistów Scamerów, sterydziarzy tak wygląda dzisiaj hip-hop Dzień z nami dla niej to jak trailer do filmu Nie chcę przy niej się otwierać, mimo tego, że jest blisko Zachorowałem na biedę, szukając lekarstwa Tak długo byłem sukcesu głodny, że zaszła autofagia Nie robię nic na siłę, chociaż życie proste mam jak sztanga Ja biorę to na luźno, jakbym dostał bombę z partyzanta Słyszałem, że mam duże ego i być może to jest prawda Lecz do końca nie czuję tego, jak implanta W świecie rapu to ja jestem, kurwa, jak Islandia Bo albo na mnie ciągle światło, albo noc polarna Twoja dziewczyna chce być blisko gwiazd, jak astronauta Zawsze po koncercie białą brodę ma, jak Gandalf Diamenty na mojej szyi tańczą Beezy dance Ona chce tu leżeć z mokrym brzuchem, jak po USG Się wjebalim na wyżyny, teraz zejdź mi z oczu (Zejdź z oczu) Jaka miłość, dawno nie czuję jej do hip-hopu (Nic nie czuję) Skłamałem jej w żywe oczy, chyba jestem oszust (Chyba tak) Co tam, kurwa, szczury? Ja z gatunku kotów Szmato ja gonię, kabonę, a nie gonie marzeń Na hip-hopie się dorobię, wyrucham, zostawię Porażka była tak blisko, kurwa, prawie, prawie Chce tylko spać i zarabiać, tak jak stary dziadek Nie wiesz, co masz robić, może ci pokażę tarot Chłopcy tu, gdzie mieszkam, ciągle się zastanawiają Hejterzy 40 kilo, weź mnie puknij w jajo Hip-hopowcy, same gwiazdy, ja pierdolę salon To jest chore, który rok mi wpada kabza za rapowe gówno Małolat z łodzi znają mnie banany i podwórko Nie zatrzymuję się na światłach, kiedy jadę furką Może dlatego nie mam prawka, chociaż miałem chuj w to Tańczę money dance suko z moimi kamieniami Ponoć mam dwubiegunówę, sam siedzę jak z kolegami Ja z szacunkiem do każdego, kto z szacunkiem do mnie stary I nie zapomniałem o tym, kiedy wpadły nominały Nie żyjemy w Matrixe, a mnie cisną dzieci neo Co jest z wami dziwki? Słuchaj jak to wrzucam na stereo Hip-hop dał mi życie, hip-hop dał ambicje, dał dinero Hip-hop zrobił wszystko, a wam kurwy chuj do tego