Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, łajba! To Polska, chłopaku! Wszędzie fani PRO8L3Mów i Tacos Mało kto lubi Nowaków, co mają głowę jak nachos i się powtarzają (wtrynią) Gdzie jedno - myślą Drugie - czują Trzecie - paplają Czwarte - szukają azylu Piąte - malują Szóste - opierdalają (Po siódme - kradną) Czekają wciąż na coś Gdy mam ochotę na słodycz, nie chcę mówić "pożycz" Co ty pierdolisz, że to może poryć? Nie chcę się korzyć (Chcę kurwa korzyść!) Coś ci podpowiem: zdobywasz to pracą Czekam aż wszystko jebnie meteoryt Za to... że chcemy tylko żreć i się pierdolić Coś mnie woła tej nocy, to wilczy skowyt, muszę ożyć Fajnie się dla Was nie żyło, lecz zaraz nie będzie co do gara włożyć Czas ciut przyraperzyć, czas ciut przyaktorzyć Czas co się należy Wam dać, bo za długo łajbą-rap płynę jak gapowicz Ledwo już macham łapami i stoję na nogi, i słyszę na uszy, i widzę na oczy Tak se tańczyłem, aż się wywróciłem i wciągnąłem cały mefedron z podłogi Zabiłem mszyce, byłem jak pasożyt Byłem chujowy z biologii, a wiem co w co chcę włożyć W o-w o- w ogóle chujowy byłem i chciałbym tą, tą przeprosić Szczur - moje zwierzę mocy (Ej) Chciałem wydoić tę krowę i zrobić se masło, smarować nim bułkę, a wyszedł mi ciężki do zgryzienia orzech Bóg sędzią jest sprawiedliwym, a coś we mnie wyzywa go od kaloszy Tak się gra toczy zwykłym ziemianom, co zabijają się dla paru groszy Od Helu do Karkonoszy - wszędzie tu dance'ie na twą depresję, siebie ci wręczę, się będę panoszyć Nie ma, że nie chcesz, że se nie weźmiesz, bo ja to dar Boży Pragnę miłości, bo ona warta jest więcej od pozy Świat się zatrzęsie, gdy naraz na glebę się zwalą wszystkie samozwańcze kolosy, zwała-ła Zwała-ła, zwała-ła, zwała Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła Usuń Tindera, TikToka, OnlyFans, Instagram i wyłącz pornosy, pornolki Przez wasze gówno-pragnienia brakuje tu prawdziwych gości i kobiet pod żonki To takie "Nas nie dogoniat!", nie trzymają tempa, gdy walę i gonię wciąż torby Przez wasze walenia konia zabraknie dukety dla pojebów żądnych wycieczki Ihaa, jeździmy, od dawna się świecą kontrolki Rapgra jest świeczki niewarta, na pewno nie tego, żeby se nią psuć muchomorki Kurwa, jesteśmy najgorsi, choć mamy najlepiej w historii Jesteśmy jak owsik - widzimy się w dupie (Oh shit), jakie to głupie Hulaj łapa, hulaj dusza, hulaj noga, piekła nie ma Braciak mnie przekonał, że policję trzeba jebać Tylem skonsumował, że mi nie mów, że i nieba nie ma też Tak jebałem, że aż wyjebał mnie kolega z celi (Ej) Dobre z tego tyle, że chociaż nie będzie z tego dzieci Pełno tego w mediach, pełno tego w sieci Prawda to czy ściema - jebać, powiem ci w sekrecie, że cały świat cię rucha Słyszysz, a nie słuchasz Pończoszanka Zuzia, co ta rajka taka duzia - cipa - pyta Kręcę i odurzam, królowa lodowa i Ania z Białego Wzgórza Cały czas ją rucham Tak, że aż się wzrusza Łapię maszek w płuca, pachnę jak rzeżucha Paruję jak ciuchcia, parzę jak meduza I tak się zawieszam, znowu gdzieś się zawieruszam Tańczę aż nie upadnę... I znowu nie mówię "nie..." (I znowu nie mówię "nie...") Sypnąłem se na starter se... (Sypnąłem se na starter se...) Kurwa, miałem u was zrobić diament, a nie Mateusza (SBM) Zwała-ła (zwała-ła), zwała-ła (zwała-ła), ła-ła-ła Zwała-zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła-ła-ła-ła (Aaa... Zalucki, my friend, haha)