Ile znaczą moje słodkie obietnice?
Że od jutra kończę z tym na wieków wiek?
I posprzątam wszędzie tam, gdzie nabrudziłem
Bo nie chcę, by takim pamiętano mnie
Ale proszę, nie wierz mi
Mi nie wybaczaj, nie otwieraj drzwi
Kiedy wrócę przepraszać, choćbym błyszczał i lśnił
Choćbym pachniał i płakał, bo gdy zajrzysz na strych
Tam jest nadal bałagan
Miotam kamieniem jak trebusz
Po nim czuję się jak: Jezus, Magdalena i Mateusz
Piszą o mnie Ewangelię jak tańczyłem z tym diabelstwem
Rzucam kamienie jak trebusz (Woohoo)
Po nich czułem się jak: Jezus, Magdalena i Mateusz
Piszą o mnie Ewangelię jak kończyłem z tym diabelstwem
Nie pamiętam więcej grzechów

Albo mam dziury w baniaku
Jestem tu jak trebusz pośród katapult
Rzucam kamieniami, to aż zwalam z nóg
Ona mi zwala, ona wyzwala mnie z ciała
Latam jak biały kruk, ona biała jak duch
Z nią zgubiłem się w tym klubie, w dzikim tłumie
Ludzi, tu jak mrówek pibitówek
Ona jest mi muzą, ona jest mi instrumentem
Zabiera mnie z tej miejscówy, bo to ze mną chce dzisiaj przeciągnąć strunę
Mówi, że jej fajnie i w ogóle
Prosi, byśmy teraz mówili już tylko czule
Boi się, że tego nie zrozumiem, ale sugeruje
Byśmy rzucili te kule i wrócili znów na buszek
Mówię, że spróbuję, choć nie wiem, czy umiem
W razie co nie będę za złe miał, jak sobie pójdziesz
Trochę popłynąłem, ale stoję wciąż na burcie
Choć baluję, mogę Tobie to zadeklarować na mały paluszek, ale...

Ile znaczą moje słodkie obietnice?
Że od jutra kończę z tym na wieków wiek?
I posprzątam wszędzie tam, gdzie nabrudziłem
Bo nie chcę, by takim pamiętano mnie
Ale proszę, nie wierz mi
Mi nie wybaczaj, nie otwieraj drzwi
Kiedy wrócę przepraszać, choćbym błyszczał i lśnił
Choćbym pachniał i płakał, bo gdy zajrzysz na strych
Tam jest nadal bałagan
Miotam kamieniem jak trebusz (Woohoo)
Po nim czuję się jak: Jezus (Woohoo), Magdalena i Mateusz
Piszą o mnie Ewangelię jak tańczyłem z tym diabelstwem
Rzucam kamienie jak trebusz
Po nich czułem się jak: Jezus, Magdalena i Mateusz
Piszą o mnie Ewangelię jak kończyłem z tym diabelstwem