Przybywa i milczy A język jego ostry jest jak nóż Słowa tną zimny lód Myśli niszczą myśli Obcy powstali przeciw mnie Wszystkie te spojrzenia Wrogość w nich siła i strach I wielu zuchwale mnie zwalcza Wszystkie zmysły ich Zmierzają do mej zguby Zabijają powoli Chcę już teraz iść Plując w twarz zhańbionych Mówić do nich, by zrozumieli Kiedy wyjdziemy na wydeptane ulice? Kiedy przygasimy świece bez ciemności? Czy mamy... Mamy żyć W świecie naszych ojców?! Obcy powstali przeciw mnie Wszystkie te spojrzenia Wrogość w nich siła i strach I wielu zuchwale mnie zwalcza Wszystkie zmysły ich Zmierzają do mej zguby Zabijają powoli Chcę już teraz iść Plując w twarz zhańbionych Mówić do nich, by zrozumieli