Bo masz od lat Skrojony z przeżyć płaszcz Przerażenie i niespełnienie i myśli By usunąć blizny Strach wykrzywia twarz Na kolana powala Nie wiesz jak Ślad doświadczeń pali Niezmywalny, niezniszczalny Trwasz Zbiór reguł znasz Spuszczasz wzrok, równasz krok Tak jak chcą Odbiorą wiarę, obedrą z marzeń Pozbawią sensu A cel oddala się Puste lalki nie chcą walki Kukły, które boją się powiedzieć "Dosyć!" Ref Zatrzymaj się Zatrzymaj dzień Wciągnij w płuca świeży tlen Rozłóż ręce tak jak ptak I w błękit wzleć Bo przecież Tak wiele wciąż do stracenia masz Sens umyka Koniec drogi znika we mgle A ślepy tłum wciąż brnie Ulegasz mu, porywa cię Spod stóp ucieka grunt Nie wstydzisz się, Rozpędzony, rozpasany Czas ! Łagodzi ból, Wymagasz mniej Choć kiedyś ziemi sól Czy tego chcesz, czy nie Coś jeszcze możesz mieć Kimś możesz być Tyle jeszcze pytań jest bez odpowiedzi Tyle miejsc, które chcesz odwiedzić Bo na ten świat każdy z nas Tylko raz przychodzi Ref Zatrzymaj się Zatrzymaj dzień Wciągnij w płuca świeży tlen Rozłóż ręce tak jak ptak I wzbij się Zatrzymaj się Zatrzymaj dzień Wciągnij w płuca świeży tlen Rozłóż ręce tak jak ptak I w błękit wzleć Nie ogranicza nas doczesna przestrzeń Choć każdy z nas jest pyłem na wietrze Nie ma dla nas żadnych granic x2 Ref Zatrzymaj się Zatrzymaj dzień Wciągnij w płuca świeży tlen Rozłóż ręce tak jak ptak I wzbij się Zatrzymaj się Zatrzymaj dzień Wciągnij w płuca świeży tlen Rozłóż ręce tak jak ptak I w błękit wzleć