Mało brakło, by zabrakło nam Ostrego Ale Bóg kocha hip-hop, oszczędził prawdziwego Nie pójdziemy na melo i nie zapalimy skręta Ktoś musi być dorosły, szczególnie żywa legenda Wszystko pykło mi po platynie za Rehab Dlatego, co by się nie działo, szacunek dla Rycha Nie stukniemy kielicha, może kiedyś pogadamy Niechaj dobrze ci się wiedzie, ziomku reedukowany Kto zapali na tym tracku jak nie Włodi Wychowałeś mnie chłopaku, trzeci rodzic Nie dawałem się pobić, kiedy przy mnie była klima To były najlepsze lata, nie do podjebania klimat Jesteśmy jak rodzina, przypomina mi to Grubson Te tańce na afterach, freestyle'em zaplute ucho Weź się nie obijaj Gruby i jak kiedyś nam graj Tau, Bóg zrozumie, że nie jesteś ministrantem Zagubione owce w tłumie, dla księdza zostaw opłatek Też płaczę, też znam ból, gdy bardzo czegoś chcesz Gdy tak łatwo zapomnieć kim się jest Odnalazłem sens jak Gural prawdę Mamy otwarte umysły nawet jak na dziąsło wpadnie Gracz z numerem pierwszym, szacunek Killaz Group Byle byś zawsze miał niewyparzony dziób, bywaj zdrów Ej, Paluch to jest kozak, Paluch to jest kocur Real talk, nigdy się nie zmieniaj ziomku To dla naszych potomków, rodziny i ziomali Droga była długa, tak wiele przed nami Widzimy się w drugim domu Niechaj prosty przekaz płynie od Dixonów WWA, prawilna sekcja, to potrafi komuś pomóc Niechaj gra ulica, ta prawdziwa z krwi i kości To dla tych więzionych w rzeczywistości Niechaj żyje Lukasyno, Le Poete Assassine Niech wersy jak rzeki płyną, on opowie ci jak żyć Przy ognisku usiądziemy, wychylimy na pustelni Powspominamy dni, kiedy byliśmy dziećmi Sokół długo krążył, ale wylądował właśnie Te surowe narracje, wciągające niczym baśnie Małolat nie zaśnie, się nasłuchał ZIP Ta muzyka mi dawała tlen, ze mną jak cień Jak HG, WDZ, Bilon, Żary, dobra marka Niechaj płonie skręt, a wasz ogień nie przygasa Kto nauczy młodych zasad, kto powie jak żyć W świecie, gdzie wystarczy mieć, a nie być Szacunek chłopaki, elo, JWP, elo, JWP Jeden, drugi, trzeci większy leń za to jaki kozak Jak PCP i INS legendarna bomba Kiedyś złota era, dziś tombak